Donald Tusk po raz kolejny sięga po polityczny cynizm, próbując ratować słabnące notowania obozu rządzącego i zapobiec nieuchronnej utracie władzy w 2027 roku. Według nieoficjalnych informacji, szef rządu złożył liderowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi obietnicę oddania fotela premiera w zamian za wspólny start na jednej liście.
Próba wciągnięcia ludowców pod skrzydła Koalicji Obywatelskiej wynika ze skrajnie niskiego poparcia dla PSL, które spadło poniżej progu wyborczego, oraz obaw Tuska przed powrotem prawicy do władzy.
Skrót artykułu:
-
Donald Tusk miał zaoferować Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi tekę premiera po wyborach w 2027 roku w zamian za wspólną listę KO i PSL.
-
Decyzja o wdrożeniu tego scenariusza ma zależeć od fatalnych notowań koalicji rządzącej i realnego ryzyka przejęcia władzy przez prawicę.
-
Polityczne ucieczki ludowców na wspólne listy wynikają z faktu, że samodzielne PSL w sondażach notuje zaledwie około 3 procent poparcia.
-
Wewnątrz Koalicji Obywatelskiej panuje głęboki sceptycyzm, a politycy wątpią, by Donald Tusk faktycznie oddał kontrolę nad rządem.
Polityczny handel i nierealne obietnice Tuska
Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, w kuluarach obozu rządzącego trwają gorączkowe poszukiwania strategii na wybory parlamentarne w 2027 roku. Donald Tusk, zdając sobie sprawę z rosnącego niezadowolenia społecznego oraz braku sukcesów obecnego gabinetu, miał przedstawić prezesowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi propozycję zmiany układu sił.
Warunkiem koniecznym ma być całkowite podporządkowanie ludowców i wspólny start Koalicji Obywatelskiej oraz PSL z jednej listy wyborczej. W zamian – jeśli do Wielkanocy 2027 roku notowania rządzących nadal będą drastycznie spadać – kandydatem na szefa rządu miałby zostać właśnie Kosiniak-Kamysz. Wykorzystanie postaci ministra obrony narodowej ma na celu grę kartą bezpieczeństwa w obliczu trwającego konfliktu na Wschodzie.
PSL na skraju wyborczego progu
Propozycja ze strony szefa rządu trafia na wyjątkowo podatny grunt, ponieważ Polskie Stronnictwo Ludowe pod kierownictwem Kosiniaka-Kamysza znajduje się w głębokim kryzysie tożsamościowym i poparcia. Mimo publicznych deklaracji o samodzielności, realia polityczne dla ludowców są bezlitosne.
Ostatnie badania opinii publicznej, w tym sondaż IBRiS, wskazują, że poparcie dla PSL spadło do poziomu zaledwie 3 procent, co oznacza znalezienie się poniżej 5-procentowego progu wyborczego i widmo całkowitego zniknięcia z Wiejskiej. Wspólny start z ugrupowaniem Donalda Tuska ma być dla działaczy PSL jedyną szansą na zachowanie poselskich mandatów, nawet za cenę utraty podmiotowości i wchłonięcia przez większego partnera.
Brak zaufania w koalicji i uderzenie w partnerów
Mimo że szef PSL miał uwierzyć w snute przez premier misterną wizję, w samym obozie władzy pomysł ten budzi ogromny sceptycyzm. Politycy znający metody działania lidera Koalicji Obywatelskiej nie mają wątpliwości, że obietnica oddania władzy jest jedynie taktycznym zabiegiem. Informatorzy z otoczenia szefa rządu wprost wskazują, że Donald Tusk nigdy nie odda funkcji premiera, a składane deklaracje mają jedynie uspokoić i podporządkować sobie Kosiniaka-Kamysza.
Równolegle w przestrzeni medialnej pojawiały się sterowane z otoczenia premier doniesienia o możliwym wypromowaniu innych twarzy kampanii, jak wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Według ustaleń gazety, ruch ten był celową operacją socjotechniczną nakierowaną na wywieranie presji psychologicznej na liderze PSL, by ten jak najszybciej zgodził się na warunki dyktowane przez KO.
Pierwsze testy i alternatywne scenariusze
Praktycznym sprawdzianem dla podporządkowania struktur terenowych PSL polityce Donalda Tuska stały się wybory w Krakowie. Obaj liderzy ogłosili tam wspólne poparcie dla senator Moniki Piątkowskiej, a przebieg tej kampanii ma pokazać, na ile twardy aktyw obu ugrupowań jest w stanie współpracować przy jednym projekcie politycznym.
Powoływany przez Tuska plan zakłada na ten moment wspólny bloku KO i PSL przy odrębnym starcie Lewicy. Ludowcy mają jednak jeszcze kilka miesięcy na podjęcie ostatecznych decyzji. W kuluarach wskazuje się, że w obliczu rosnącej przewagi sił konserwatywnych, wśród analizowanych przez PSL scenariuszy pojawia się również ewentualna współpraca z nowo powstającym ugrupowaniem wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego.






